Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *

 

Tusk chce zmiażdżyć wydatki lokalnych samorządów

 

 

Dramatyczne cięcia w wydatkach samorządowych i, co za nimi idzie, masowe zwolnienia pracowników to wciąż priorytet rządu Tuska.

Jeśli zostaną przeprowadzone, oznaczać będą brak pieniędzy dla szkół, szpitali i na infrastrukturę.

Planowane cięcia są naprawdę dramatyczne.

Podczas posiedzenia wspólnej komisji rządu i samorządu terytorialnego 26 maja Donald Tusk zapowiedział, że samorządy będą musiały łącznie obniżyć swoje zadłużenie o 6 miliardów złotych w 2012 r.

W przygotowaniu są przepisy ministra finansów Jacka Rostkowskiego, według których deficyt samorządów w 2012 r. nie będzie mógł przekraczać 4 proc. ich dochodów.

 Limit zadłużenia ma być stopniowo redukowany o 1 proc. w kolejnych latach, aż w 2015 r. wynieść ma 1 proc. Jest też “łagodniejszy” wariant (odpowiednio 5, 3, 2, 1 proc.) – wygląda to jak kpina. Obecnie samorządy mogą się zadłużyć na 60 proc. dochodów.

Czyli mamy spadek od 60 do jednego procenta, a podczas obrad wspólnej komisji Tusk miał tupet powiedzieć, że nie chce, by ograniczenia wpłynęły na inwestycje prowadzone przez samorządy!

Niestety, samorządowcy (wielu z nich jest oczywiście z Platformy, ale nie tylko) zgadzają się na cięcia. Chcą tylko je nieco złagodzić.

Władze samorządów przygotowały własną propozycję, według której ich deficyt zmaleje o prawie 40 proc. w okresie trzech lat – z 16 mld zł w 2010 r. do 10 mld zł w 2012 r.

Następnie, w 2013 r., deficyt ma wynieść 6 mld zł, a od 2014 r. – 2,5 proc. dochodów całego sektora samorządowego. lub 0,6 proc. PKB. To za mało dla rządu, który domaga się limitu 6 mld zł. już w 2012 r.

 

Kryzys strefy euro

Co więcej, kryzys w strefie euro oznaczać będzie mniej pieniędzy od Unii europejskiej na dofinansowanie różnych projektów.

Jak powiedział Janusz Lewandowski, komisarz ds. budżetu i programowania finansowego UE, na czerwcowym VII Forum Samorządowym w Szczecinie: “trudniej wytłumaczyć starym krajom członkowskim UE, że mimo miliardów euro przetransferowanych do krajów nowo przyjętych, one wciąż tego bardzo potrzebują.”

 

Żenada partii

sejmowych

Wygląda na to, że nie będzie gwałtownych ruchów rządu do wyborów. Jednak wciąż widzimy żenadę jednomyślności partii sejmowych - opozycja nie interesuje się wszczęciem szerokiej kampanii przeciw cięciom nawet przed wyborami, kiedy przysparzałaby im potrzebnego poparcia.

Ważniejsze jest pielęgnowanie wizerunku polityków, ponieważ nie trzeba wtedy walczyć przeciw interesom kapitału krajowego i zagranicznego.

Aktywiści powinni więc wziąć sprawy w swoje ręce i budować lokalne protesty.

 

Andrzej Żebrowski

 

powrót

strona główna