UCZNIOWIE STUDENCI W REWOLCIE
Bunt uczniów w Soweto - 30. rocznica

Początek końca apartheidu

Pierwsze oznaki wznowienia bojowych wystąpień czarnej ludności pojawiły się w początkach lat siedemdziesiątych XX wieku, kiedy to bojowo nastawieni studenci zapoczątkowali “ruch czarnej świadomości”.
Uczestniczące w nim organizacje, Konwencja Czarnych Narodów (BPC) oraz Południowoafrykańska Organizacja Studentów (SASO), kładły nacisk na dumę z czarnego koloru skóry i samodzielność ludzi rasy czarnej. Obie odrzucały sojusze z białymi działaczami liberalnymi. Ich hasło: “czarny człowieku, jesteś sam” przemawiało do wielu młodych czarnoskórych, włącznie ze mną.
Pierwszym rzeczywistym znakiem podnoszenia się po straszliwych klęskach z początku lat sześćdziesiątych był strajk stu tysięcy czarnych pracowników w rejonie Durban Pinetown w 1973 roku. Pracownicy domagali się podwyżek płac.
Pracodawcy i państwo, zaskoczeni owym spontanicznym wybuchem masowych strajków, ustąpili i przyznali czarnym ludziom prawo do strajku, a także przyznali podwyżki.
Rewolta w Soweto miała także bezpośredni związek z wojną w Angoli. Portugalska rewolucja 1974 roku pociągnęła za sobą upadek kolonialnej potęgi Portugalii w Afryce. To z kolei doprowadziło do wybuchu wojen domowych w Angoli i Mozambiku. Na początku 1976 r. armia Republiki Południowej Afryki postanowiła najechać Angolę, żeby uniemożliwić zwycięstwo lewicowego Ludowego Ruchu Wyzwolenia Angoli (MPLA). Usiłowania te zakończyły się upokorzeniem najeźdźców.
Na konferencjach prasowych w stolicy państwa czarnych pokazywano białych jeńców wojennych pochodzących z RPA. Wojska agresora musiały się wycofać. Najpotężniejsza machina wojenna w Afryce na południe od Sahary została pobita przez czarnych bojowników.
Wieści o klęskach wojsk RPA obiegały kraj lotem błyskawicy. Naoczni świadkowie opisywali, jak czarni mieszkańcy Kapsztadu tłumnie gromadzili się w hotelach dla klienteli mieszanej rasowo – były to jedyne miejsca, gdzie mieli oni dostęp do telewizji. Oglądali wiadomości i entuzjastyczną wrzawą witali każde doniesienie o południowoafrykańskich stratach na froncie.
Zwycięstwo MPLA w Angoli, wraz ze zwycięstwem Frelimo w Mozambiku, przyczyniło się do zaszczepienia u czarnych mieszkańców RPA wiary, że białym władcom można stawić czoła i ich pokonać.
Na rewoltę w Soweto złożyło się także wiele innych spraw. W 1976 r. w Republice Południowej Afryki zaczęła się recesja. Jej skutkiem był gwałtowny wzrost bezrobocia, szczególnie wśród czarnych robotników przemysłowych.

Bieda
Soweto to skrót utworzony od nazw południowo - zachodnich czarnych przedmieść (townships) Johannesburga. Tworzyły one rozrastający się żywiołowo organizm miejski liczący 1,5 - 2 miliona mieszkańców, w większości pozbawionych wszelkich udogodnień bytowych. Około 86 procent domostw nie miało podłączonej elektryczności, 93 procent nie miało prysznica ani wanny.
Wskaźnik bezrobocia na początku 1976 r. wynosił 54 procent. W latach 1973-74 rząd wydawał na edukację białego dziecka 17 razy więcej niż na edukację czarnego.
Potwierdzało to obserwację byłego premiera Verwoerda: “Dla [Afrykanina] nie ma wśród europejskiej społeczności miejsca powyżej pewnego rodzaju prac. Jaki sens ma uczenie dziecka Bantu matematyki, skoro nie będzie miało okazji używać jej w praktyce?”
Jedyne perspektywy, jakie otwierały się przed czarną młodzieżą, to bezrobocie albo głodowe płace. Czarę goryczy przepełnił nowo wprowadzony obowiązek uczenia się języka opresorów. Pod koniec 1975 i na początku 1976 roku uczniowie szkół w Soweto skrzyknęli się i zorganizowali akcję przeciwko nauczaniu języka afrikaans.
Założyli oni Radę Przedstawicieli Uczniowskich z Soweto. Uczniowie zdecydowali zorganizować 16 czerwca demonstrację i domagać się od rządu odwołania proponowanej reformy. Po tym, jak policja otworzyła ogień do demonstrantów, wybuchły zamieszki, które przeciągnęły się półtora roku i objęły wszystkie czarne miasta i miasteczka. We wschodniej części Kraju Przylądkowego rozruchy trwały aż do początku 1978 roku.
Rebelia była dziełem czarnej młodzieży z townships. Młodzi wszczęli i utrzymali ofensywę w Soweto i Kapsztadzie.
W rejonach, gdzie ruch młodzieży był najsilniejszy, zwołano i przeprowadzono w końcu sierpnia i połowie września dwa masowe strajki solidarnościowe. Odbywały się demonstracje, sitingi, bojkoty szkół i autobusów, a młodzież nieustannie ścierała się z policją.
W Kraju Przylądkowym na czoło rebelii wysunęła się młodzież ras mieszanych, zwanych przez apartheid „kolorowymi”. Według apartheidu stanowili oni odrębną rasę, ale zadeklarowali jedność z afrykańskimi braćmi i siostrami, a tym samym udaremnili wysiłki reżimu, który starał się ich przekupić przyznając im status nieco wyższy niż Afrykanom oraz Hindusom.
Status ów zresztą był obecnie zagrożony przez posunięcia takie, jak przywrócenie ograniczeń imigracji „kolorowych”, wprowadzenie przymusowych robot dla „kolorowej” młodzieży, a także masowe wysiedlenia „kolorowych” z zachodniego Kraju Przylądkowego.
Ruch młodzieżowy odrzucał przywództwo czarnej klasy średniej, a w szczególności tych, którzy brali udział w zarządzaniu ośrodkami miejskimi – w Zarządach Administracyjnych Bantu zasiadali głównie ci, którzy dla osobistych korzyści kolaborowali z apartheidem.
Płomienie rewolty płonęły znacznie ponad rok. W czerwcu 1977 roku młodzież obaliła marionetkowy samorząd odpowiedzialny za kierowanie Soweto. Było to wielkie dokonanie, ale reżim w końcu odzyskał kontrolę nad sytuacją, uciekając się do masowych represji.
Siedmiuset odnotowanych zabitych, liczne aresztowania, a wreszcie stłumienie rebelii w październiku 1977 r. ostatecznie złamały ruch czarnej świadomości.
Jedną z ofiar reżimu był przywódca ruchu, Steve Biko, zamordowany w areszcie przez policję bezpieczeństwa.
Bruce George

-----------------------
Dokończyć to, co zaczęło się powstaniem w Soweto

Rebelia w Soweto była wspaniałym momentem rewolty przeciwko apartheidowi i przeciwko temu, jak system rujnował życie ludzi.
Formalna dyskryminacja rasowa się skończyła, ale problemy z roku 1976 wciąż są aktualne. Kapitalizm skazuje ludzi na biedę i cierpienie. Nadal brakuje środków i możliwości kształcenia dla robotników, zwłaszcza młodych.
Czołowi liderzy Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC), Kongresu Południowoafrykańskich Związków Zawodowych (Cosatu) oraz Partii Komunistycznej są dziś w rządzie albo w sektorze prywatnym – kierują wielkimi korporacjami. Klasa panująca została zasilona przez elementy wywodzące się spośród nas.
To, co się działo w Soweto w 1976 r. sprawiło, że apartheid stał się problemem o międzynarodowym znaczeniu.
Wcześniej sprawę tę często trzymano w ukryciu. Teraz jesteśmy ruchem bardziej globalnym. Wszyscy zdajemy sobie sprawę ze znaczenia wojny w Iraku oraz toczącej się batalii przeciwko neoliberalizmowi i kapitalizmowi.
Młodzi ludzie z Soweto z 1976 roku są częścią naszej wspólnej tradycji i powinniśmy starać się dokończyć to, co oni rozpoczęli.

Trevor Ngwane - został w 1995 roku wybrany radnym z ramienia ANC w Pimville w regionie Soweto. W 1999 r. został usunięty z ANC, gdy publicznie sprzeciwił się planowi prywatyzacji usług komunalnych. Jest współzałożycielem Forum Przeciwko Prywatyzacji oraz Komitetu Kryzysowego do spraw Energii Elektrycznej w Soweto.

-------------------
Siłę miała czarna klasa
robotnicza

Rebelianci odznaczali się ogromną odwagą i bojowością. Powstanie wstrząsnęło państwem apartheidu aż po fundamenty i rzuciło wyzwanie jednemu z najbardziej bezwzględnych represyjnych reżimów na świecie. Miało jednak swoje ograniczenia.
Młodzi, czarni bezrobotni oraz młodzież szkolna nie mieli dość siły, aby zniszczyć apartheid.
Siłę miała czarna klasa robotnicza, która nie przejęła przywództwa rewolty w Soweto. Robotnicy dawali masowy odzew, jednak tylko w solidarności z inicjatywami czarnej młodzieży.
Rebelię cechowało duże podobieństwo z wystąpieniami studentów w zaawansowanych krajach kapitalistycznych w latach sześćdziesiątych.
Rewolty te rozwijały się z fantastyczną bojowością, wyobraźnią, spontanicznie i błyskawicznie przechodząc od skupiania się na specyfice własnego ucisku do batalii ogólnopolitycznej. Ówczesny ruch pracowniczy pozostawał daleko w tyle. Równocześnie jednak brakowało siły zdolnej złamać panujący system.
Rewolta 1976 roku pozostawiła niezatarty ślad. Wyraźnie uświadomiła władzom, że czarna miejska klasa robotnicza nie jest, jak by sobie życzyły, “na pobycie czasowym w Południowej Afryce białych”, że nie można jej ot, tak deportować do tak zwanych „ojczyzn” (bantustanów), że ona pozostanie i będzie walczyć.
Represje zapewniły reżimowi jedynie chwilę oddechu. Nie minęły dwa lata, a czarna klasa robotnicza wkroczyła wreszcie na scenę, by pod koniec lat osiemdziesiątych powalić apartheidowe państwo na kolana.
Władze zostały zmuszone do wynegocjowania politycznej ugody z czarną większością. Soweto było dla apartheidu początkiem końca.
Bruce George - południowoafrykański aktywista mieszkającym obecnie w Londynie.