MILTON FRIEDMAN

Śmierć ideologa nędzy

W dniu 16 listopada zmarł Milton Friedman, ekonomiczne guru neoliberałów. W prasie mogliśmy przeczytać artykuły wychwalajace jego osiagnięcia. Niezależni ekonomiści związani z ruchem alterglobalistycznym, Chris Harman i Walden Bello, mają jednak na ten temat zupełnie inne zdanie. Jak widać, nawet o zmarłych czasem nie można mówić dobrze.

Friedman był bezkrytycznym apologetą horrorów kapitalizmu. Był zwolennikiem „neoklasycznej” teorii ekonomicznej, która odwróciła się od wielu koncepcji Smitha i Ricardo.

Teoria neoklasyczna utrzymywała, że gospodarka zawsze będzie dobrze funkcjonować pod warunkiem, że kapitaliści będą wolni od „ingerencji” państwa i „nienaturalnych monopoli” takich, jak związki zawodowe.

Ta teoria była bardzo wygodna dla nauczycieli akademickich, których kariera zależała od pochlebstw skierowanych pod adresem ówcześnie panujących władz. Panowała na uniwersytetach niepodzielnie przez ponad pół wieku.

Lecz później nastał wielki kryzys lat 30-tych, ogromna ilość towarów nie została sprzedana, setki banków splajtowało a 1/3 ludności w USA i Niemczech była bezrobotna.

Całkowita nierealność starej ortodoksji stała się oczywista nie tylko dla tych, którzy ucierpieli z powodu kryzysu, lecz również dla kapitalistów, którzy oczekiwali, że państwo ochroni ich przed bankructwem.

Keynes argumentował, że państwo musi interweniować, aby zapobiec autodestrukcji kapitalizmu. To podejście stało się nowym dominującym kierunkiem, przyjętym przez liderów prawicowych i socjaldemokratycznych przez kolejne trzy dekady po II wojnie światowej.

Ekonomiści tacy, jak Friedman, którzy trzymali się starych poglądów, byli postaciami drugoplanowymi, niemalże pośmiewiskiem dla większości osób w swoim środowisku.

Lecz kryzys uderzył w kapitalizm nagle na całym świecie ponownie w latach 1973-1976 i 1980-1982. Rządy próbowały zastosować rozwiązania proponowane przez Keynesa – okazały się nieskuteczne.

Friedman nagle stał się ważną osobą. Głosił, że kapitalizm musi zostać „uwolniony” spod ingerencji państwa. Trzeba popuścić cugle bogatym, aby stali się jeszcze bogatsi. Należy zarzucić próby utrzymania bezrobocia na niskim poziomie.

To przesłanie cieszyło się popularnością wśród ekonomistów. Odpowiedzialnością za kryzys lat 30-tych obarczali państwo za brak interwencji z jego strony. Obecnie przyczyny nowych kryzysów upatrywali w tej właśnie interwencji.

Pomysły Friedmana po raz pierwszy wcielono w życie w Chile w 1973 r., po brutalnym przeprowadzeniu wojskowego zamachu stanu, na którego czele stał generał Pinochet. Zamordowano wówczas tysiące osób i zniszczono ruch pracowniczy.

Eksperyment zakończył się katastrofą, osiem lat później główne banki splajtowały. Jednakże nie powstrzymało to Margaret Thatcher od wdrożenia idei Friedmana w Wielkiej Brytanii w latach 80 - tych.

Friedman utrzymywał, że rozwinął dwie nowe teorie ekonomiczne. Pierwsza mówiła, że jeśli coś złego stanie się z gospodarką kapitalistyczną, to tylko dlatego, że rząd nie wiedział, jak kontrolować podaż pieniądza.

Lecz ta teoria „monetarystyczna” nie była ani nowa – Karol Marks skrytykował ją już wiek temu w trzecim tomie Kapitału, nie pozostawiając na niej suchej nitki – ani też nie mogła być zastosowana w praktyce. Rządy nie były w stanie kontrolować podaży pieniądza, a ekonomiści spierali się, co do możliwości jej mierzenia.

W swoim drugim „nowatorskim pomyśle” Friedman próbował dowieść, że podejmowane przez rząd próby zmniejszenia bezrobocia nie mogły zakończyć się powodzeniem, ponieważ istniał „naturalny poziom bezrobocia”.

Nieświadomie Friedman po prostu ciągle powtarzał starą prawdę o kapitalizmie – mianowicie, że kapitalizm potrzebował, jak to określił Marks, „rezerwowej armii” bezrobotnych w celu utrzymania niskich płac.

Jednakże niedoskonałość teoretyczna koncepcji Friedmana nie miała znaczenia – dostarczył on ideologiczne uzasadnienie dla ataków na pracowników. To właśnie z tego powodu apologeci kapitalizmu wychwalają Friedmana.

Chris Harman

 

Chilijski eksperyment

Po tym jak jego uczniowie skończyli, w Chile rzeczywiście zaszły drastyczne zmiany... na gorsze.

Zasady wolnorynkowe naraziły kraj na dwa poważne kryzysy w ciągu jednej dekady, pierwszy miał miejsce w latach 1974-75, wówczas PKB spadło o 12 procent, a kolejny w latach 1982-83, gdy PKB spadło o 15 procent.

Wbrew ideologicznym oczekiwaniom odnośnie wolnych rynków i zdecydowanego wzrostu, średni wzrost PKB w latach 1974-89 (radykalnym jakobińskim okresie rewolucji Friedmana i Pinocheta) wynosił zaledwie 2.6 proc., w porównaniu z ponad 4 proc. rocznie w okresie 1951-71, kiedy państwo odgrywało znacznie ważniejszą rolę w gospodarce.

Pod koniec radykalnego okresu wolnorynkowego zarówno ubóstwo jak i nierówności wyraźnie się powiększyły. Odsetek ludności żyjącej poniżej „progu ubóstwa” wzrósł z 12 do 15 procent w latach 1980-90, a procent osób żyjących poniżej minimum socjalnego, ale powyżej progu ubóstwa zwiększył się z 24 do 26 procent. Oznaczało to, że pod koniec reżimu Pinocheta, około 40 procent ludności Chile, czyli 5,2 miliona spośród 13 milionów, żyło w biedzie.

Jeśli chodzi o dystrybucję dochodów, udział w dochodzie narodowym najbiedniejszych, którzy stanowili 50 procent społeczeństwa obniżył się z 20,4 proc. do 16,8 proc., podczas gdy udział 10 proc. najbogatszych wzrósł dramatycznie z 36,5 proc. do 46,8 proc.

Jeśli chodzi o strukturę gospodarki, to połączenie wahającego się wzrostu i radykalnej liberalizacji handlu zakończyło się „deindustrializacją w imię wydajności i unikania inflacji”, jak opisał to jeden z ekonomistów, i spadkiem udziału produkcji przemysłowej ze średnio 26 procent PKB pod koniec lat 60-tych do 20 procent pod koniec lat 80-tych. Przemysł metalurgiczny i wiele pokrewnych gałęzi przemysłu wytwórczego upadły w gospodarce nastawionej na eksport, która sprzyjała produkcji rolnej i przemysłowi wydobywczemu.

Strukturalne dostosowanie

Około 90 rozwijających się i postsocjalistycznych gospodarek zostało w końcu poddanych procesowi wolnorynkowego „strukturalnego dostosowania”. Od Ghany do Argentyny, udział państwa w gospodarce został drastycznie ograniczony, przedsiębiorstwa rządowe zostały przekazane w prywatne ręce w imię wydajności, bariery protekcjonistyczne na import towarów z Północy znikły całkowicie, ograniczenia na inwestycje zagraniczne zostały zniesione, a poprzez polityki stawiające na eksport, krajowa gospodarka była mocniej zintegrowana ze światowym rynkiem kapitalistycznym.

Programy strukturalnego dostosowania (PSD), które stanowiły przygotowanie do przyśpieszonej globalizacji gospodarek krajów rozwijających się w latach 90-tych, doprowadziły do tego samego ubóstwa, nierówności i kryzysu środowiska naturalnego w większości krajów, co polityka wolnorynkowa w Chile. Jak przyznał główny ekonomista Banku Światowego ds. Afryki: „Nie sądziliśmy, że koszt poniesiony przez ludzi będzie tak wysoki, a korzyści ekonomiczne przyjdą tak powolnie”. PSD zostały tak bardzo zdyskredytowane, że pod koniec lat 90-tych Bank Światowy i MFW wkrótce zmieniły ich nazwę na „Dokumenty Strategii Ograniczania Ubóstwa”.

Jednakże zasady wolnorynkowe i programy strukturalnego dostosowania zostały dokładnie zinstytucjonalizowane, do tego stopnia, że, pomimo, iż były powszechnie uważane za wadliwe nadal obowiązywały. Spuścizna Miltona Friedmana będzie obecna w krajach rozwijających się jeszcze przez długi czas.

Walden Bello

Tłumaczyła Katarzyna Puzon