Polityczna ingerencja już jest – chodzi o to, by służyła społeczeństwu

Jeden z czołowych mitów neoliberalizmu, że w erze wolnorynkowej globalizacji państwo gra coraz słabszą rolę, jest niezgodny z faktycznym stanem “realnego kapitalizmu”.

Oczywiście, w Polsce gdzie przed zmianą w 1989 roku państwo było właścicielem ogromnej części gospodarki, widzieliśmy zmniejszającą się rolę państwa w okresie po przemianach. Jednak w dalszym ciągu państwo jest znaczącym czynnikiem gospodarczym. W 2007 roku państwowe wydatki wynosiły w Polsce 42 proc. PKB. Pozostałości po PRL? Chyba nie, skoro w zachodnich państwach ten udział był wyższy: Francja (52,4), Włochy (48,2), Brytania (44,4), Niemcy (43,8). Przeciętne wydatki państwowe dla wszystkich 27 państw Unii Europejskiej wynosiły 45,7 proc.

Co prawda nastąpiła w ostatnich dekadach ogromna fala prywatyzacji. Było to bardzo pożyteczne dla rządzących, dla których jednym z głównych ideologicznych celów neoliberalizmu było odpolitycznienie gospodarki. Rządy zawsze mogły mówić, że zwolnienia czy niskie pensje w prywatnych firmach nie były ich sprawą.

 Obecny kryzys podważa te stwierdzenia. Jeśli można setki miliardów wydawać na ratowanie banków, dlaczego nie można obniżyć cen energii dla zwykłych ludzi lub ratować stocznie?