Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *

 

Lewica

i wybory

 

 

Pracownicza Demokracja nie rekomenduje głosowania na rzecz żadnej listy w wyborach do Sejmu.

 

W czasie kampanii wyborczej nawet prawicowe partie pokazywały lewicową twarz. Tak więc Tusk, który utrzymuje wysoki poziom bezrobocia, był pokazywany z niepełnosprawnymi i obiecał pomoc dla najuboższych. Kaczyński przestał mówić o Smoleńsku i przemawiał wśród przedszkolaków.

Kampania SLD zniesławiła się umową z Business Centre Club, ale Napieralski płynął na kutrze z rybakami i zapewniał, że wprowadzi wyższe emerytury. Milioner Palikot miał bardzo probiznesowy program, jednocześnie spotkał się z liderami OPZZ i przyciągnął do swoich szeregów ludzi walczących o prawa kobiet, gejów i lesbijek. Przykłady można by mnożyć.

Jeśli chodzi o treść, najbardziej lewicową kampanię w mediach przeprowadziła Polska Partia Pracy-Sierpień 80.

Niestety jednak nie można było wyrazić poparcia dla jej kampanii. To prawda, że telewizyjne wystąpienia lidera PPP (i związku zawodowego WZZ “Sierpień 80”) Bogusława Ziętka były bardzo dobre. Jednak kampania nie sprowadza się tylko do telewizyjnej retoryki.

Na listach PPP, poza radykalnie i umiarkowanie lewicowymi kandydatami, znajdowali się także ludzie skrajnej prawicy. Po protestach ze strony innych lewicowców (m.in. Pracowniczej Demokracji) oraz wśród własnych kandydatów Ziętek wydał (dość późno, bo 30 września) oświadczenie odbierające poparcie od dwóch takich kandydatów w Warszawie. Niestety, nie są oni jedyni na listach partii.

Co by było gdyby PPP przekroczyła próg wyborczy? Spójrzmy na niektóre “jedynki” na listach PPP. Do Sejmu mogliby wejść nie tylko lewicowi działacze, jak Szymon Martys z Lublina czy Ewa Groszewska z Wrocławia, ale także Tadeusz Bartold z Płocka, który jest w radzie nadzorczej endeckiego pisma Myśl Polska. Przypomnijmy, że endecja w XX wieku strzelała do strajkujących robotników i była najliczniejszą siłą w polskiej polityce odpowiedzialną za brutalne antysemickie ataki. Dziś endecja pozostaje kierunkiem rasistowskim i antypra- cowniczym.

Numer jeden w okręgu podwarszawskim to Mateusz Piskorski. Faszystowska przeszłość Piskorskiego jest znana. A dziś? Na internetowym profilu Piskorskiego znajduje się odsyłacz do skrajnie prawicowej strony phalanx.pl, na której można czytać o złych “pedałach” oraz o tym, że “Cyganie terroryzują polskie miasto”.

Na listach są też byli członkowie praktycznie martwej dziś Ligi Polskich Rodzin. Nie zapomnijmy jednak, że gdy nie tak dawno LPR była w Sejmie, a nawet w rządzie jej endecka polityka stworzyła przestrzeń działania dla faszystów i skrajnych prawicowców różnej maści.

Fakt, że głosując na PPP wiele osób chciałoby popierać lewicową politykę przedstawioną w kampanii, jedynie podkreśla absurdalność i szkodliwość strategii tej partii na budowanie lewicy. Głosowanie nawet na autentycznie lewicowych kandydatów mogłoby wprowadzić ludzi skrajnej prawicy do Sejmu.

Kampania PPP zostało także osłabiona w momencie, gdy znany centroprawicowy polityk (współtwórca Poro- zumienia Centrum Kaczyńskich, później poseł AWS) Andrzej Anusz przedstawił politykę zagraniczną PPP w debacie telewizyjnej. Powiedział m. in., „nasza obecność na misjach wynika z naszego partnerstwa w NATO, jesteśmy sojusznikiem w NATO.”

Zorganizowana radykalna lewica jest w Polsce niezbyt liczna. Stąd zrozumiała jest tendencja wśród niektórych aktywistów do zamykania oczu na szkodliwą politykę PPP– partię kandydującą we wszystkich okręgach, co zapewnia jej wejście na ekrany telewizyjne.

Jednak kampanie wyborcze i nawet mandaty poselskie nie są celem samym w sobie. Powinny służyć podwyższeniu stopnia oporu przeciw rządzącym oraz rozszerzeniu istniejącej walki.

Kampania wyborcza autentycznej lewicy ma więc trzy zadania.

 1. Przedstawianie polityki socjalnej, antydyskryminacyjnej i antywojennej, obalając tym samym argumenty rządzących. Oczywiście nie można tego zrobić bez ostrej opozycji wobec neoliberalizmu i nawet samego kapitalizmu. Trzeba również zwalczać politykę skrajnej prawicy, która dzieli pracowników i jest służalcza wobec władzy –  nawet jeżeli skrajna prawica często używa języka socjalnego.

 2. Mobilizowanie jak największej liczby ludzi – nie tylko członków istniejących organizacji, ale także innych, zainspirowanych możliwością zmieniania społeczeństwa.

 3. Przyczynianie się do budowy aktywnej lewicy, która może także wzrastać w siłę  między wyborami.

Chcąc skutecznie budować taką lewicę potrzebujemy silnej organizacji socjalistów oddolnych, która opiera się na masowej walce i samoorganizacji zwykłych ludzi i nie ma złudzeń, co do możliwości stworzenia kapitalizmu z ludzką twarzą. Dlatego namawiamy do współpracy z Pracowniczą Demokracją.

 

 

powrót

strona główna