Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *

“Sukces” Tuska to

większe bezrobocie

 

 

Rząd odetchnął z ulgą. Ogłoszony 28 sierpnia wynik 1,1 wzrostu  gospodarczego w drugim kwartale 2009 r. pozwolił Tuskowi chwalić się sukcesem po ostatnim spadku w sondażach. 

Czy będzie wzrost gospodarki w Polsce na cały rok 2009, czy też nie, zobaczymy.

Ale nawet jeśli będzie minimalny wzrost - nie oznacza to bynajmniej końca kryzysu. Poza tym, widać jak nisko upadli ideolodzy systemu wyzysku jeśli chwalą jednoprocentowy wzrost. Nawet rok temu byłoby to niemożliwe.

Komentując dobre polskie wyniki w artykule redakcyjnym Financial Times napisał:

“Nie zmienia to faktu, że perspektywy rysują się niepewnie i w dużym stopniu zależą od kondycji Europy Zachodniej”.

Stan światowej gospodarki jest bardzo niestabilny a polskie dane ekonomiczne nie są jednoznaczne.

Dlatego ekonomiczny PR Tuska nie daje powodów do radości - szczególnie dla niezamożnej części społeczeństwa, ale nie tylko.

* GUS ogłosił (również 28 sierpnia), że  w drugim kwartale 2009 r. inwestycje w Polsce spadły o 2,9 procent.

* Produkcja przemysłowa w lipcu spadła o 4,6 proc. procent.

* Polska gospodarka jest wciąż ściśle związana z tym co się dzieje w reszcie świata. Już drugi miesiąc z rzędu wartość zagranicznych inwestycji bezpośrednich już dokonanych w Polsce spadała szybciej, niż wynosił napływ nowych. Jak podaje NBP, w czerwcu redukcja kapitału sięgnęła 192 mln euro. W maju redukcja przekroczyła 480 mln euro. Według NBP przyczyną takiej sytuacji jest m.in. odpływ funduszy stanowiących spłaty kredytów.  Kolejną – straty bilansowe inwestorów. Tymczasem jeszcze w kwietniu dodatnie saldo inwestycji wyniosło 328 mln euro.  Czyli wielkie korporacje nie są tak wszechmogące jak chce ideologia naszych rządzących. 

* NBP wyliczył, że między lipcem 2008 roku a czerwcem br. wartość zagranicznych inwestycji w Polsce wyniosła 5,46 mld euro. Tymczasem od lipca 2007 r. do czerwca 2008 r. było to trzy razy więcej – 16,57 mld euro. Eksperci ostrzegają, że  miesiące z ujemnym saldem inwestycji mogą się powtarzać. 

Powyższe fakty świadczą o chwiejności sukcesu Tuska i na pewno są powodem do zmartwienia dla rządu.

Natomiast poniższe negatywne zjawiska w gospodarce są szkodliwe dla pracowników, ale uważane za korzystne przez ministrów.

* Bezrobocie rośnie. W lipcu stopa bezrobocia wyniosła 10,8 proc. wobec 9,2 proc. w lipcu 2008 r z tą różnicą, że w zeszłym roku bezrobocie spadało a obecnie nawet minister pracy Joanna Fedak  mówi, że jesienią liczba ludzi bez pracy będzie wzrastać. Od czerwca ponad 18 tys. osób dołączyło do tej liczby - oficjalnie w lipcu było ok. 1,7 miliona bezrobotnych.

* Pracodawcy wykorzystają kryzys by przycisnąć śrubę wobec pracowników. W Łodzi Bosch i Siemens (BSH) to kolejna firma po komputerowym gigancie Dellu, która nakazała pracownikom przychodzić w soboty do pracy.

Jak powiedział anonimowy pracownik BSH: “To dlaczego musimy pracować w soboty?” i dodał: “Wcześniej przychodziliśmy w weekendy, bo wiedzieliśmy, że dostaniemy premię za nadgodziny. Tym większe było zdziwienie przy ostatniej wypłacie wynagrodzeń. Okazało się, że przepracowane sobotnie godziny możemy sobie odebrać w postaci wolnego dnia, bez zapłaty.” 

ZWOLNIENIA

Ogłaszane są kolejne zwolnienia w różnych sektorach gospodarki. Rząd się tylko wtedy martwi o bezrobocie jeśli jego wzrost  przyczyni się to wyborczej niepopularności Platformy (lub PSL). Natomiast ekipa Tuska cieszy się, że jak na razie wzrost bezrobocia jest dobrym straszakiem i przyczynił się do mniejszej liczby akcji strajkowych.

W kraju szykują się kolejne masowe zwolnienia. Destrukcja stoczni to wierzchołek góry lodowej. “W tym roku zatrudnienie w przedsiębiorstwach zmniejszy się jeszcze o ponad 230 tys., po tym jak w pierwszym półroczu spadło o 73 tys.” – twierdzi Karolina Sędzimir-Domanowska, ekspert rynku pracy z PKO BP.  W ocenie Adama Antoniaka, ekonomisty BPH, liczba zwolnionych sięgnie ponad 300 tys. osób. “Dotychczas redukowały zatrudnienie głównie firmy przemysłowe. Prawdopodobnie przy spadającym popycie dołączą do nich handlowe i usługowe,” mówi. 

Oto tylko kilka przykładów planowanych zwolnień.

* 28 lipca sąd ogłosił bankructwo działających od 147 lat Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Łapach. W ZNTK pracuje 700 osób. w tym nieszczęsnym mieście trzeba też dodać 250 osób zwolnionych z Cukrowni Łapy w 2008 r.

* Sektor metalowy - W I półroczu zbankrutowało już 22 spółek prawa handlowego, czyli prawie trzy razy więcej niż w analogicznym okresie ub. roku

* Rząd planuje cięcia etatów w ministerstwach, agencjach i urzędach wojewódzkich (według Gazety Wyborczej z 29 lipca). Pracę może stracić 10 proc. pracowników biurowych. Dla polityków i prawicowych dziennikarzy jest to przedstawione jako “zmniejszenie biurokracji”. Tak naprawdę jest to niczym innym tylko kolejna fala zwolnień pracowników.

* Kilkaset osób może stracić pracę w zakładach w Policach. “Nie obędzie się bez redukcji zatrudnienia i to jest około 400 osób” - twierdzi przedstawiciel zakładów chemicznych, które zatrudniają ponad trzy tysiące pracow­ników.

“POMOC” TUSKA

Rząd obiecał pomoc dla potrzebujących w czasie kryzysu. Jak to wygląda w województwie kujawsko-pomorskim? Trzeba przetrwać za  złotówkę dziennie. Mieszkanka Grudziądza opisuje sytuację: “Z opieki społecznej dostaję zaledwie 30 zł zasiłku. Nie mam za co utrzymać dzieci” . W podobnej sytuacji są tysiące ludzi w całym województwie, bo rząd Tuska obciął fundusze na zasiłki okresowe i na pomoc najuboższym brakuje aż 30 mln zł.

Pod koniec lipca prezydent podpisał rządową “ustawę o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców“,  z tym że dla pracowników nie ma żadnego łagodzenia. Ten tzw. “pakiet antykryzysowy” likwiduje zasadę kodeksu pracy, zgodnie z którą trzecia umowa na czas określony przekształca się automatycznie w umowę na czas nieokreślony.

 “Rok temu podpisałam drugą umowę na czas określony. Szef obiecał, że we wrześniu podpiszemy trzecią na stałe. Teraz się wycofuje. Powiedział mi wprost, że umowa na czas nieokreślony nie będzie wchodziła w grę, gdy ustawa wejdzie w życie. Jestem zbulwersowana,” tłumaczy nam Joanna T. z Warszawy.

* Według GUS wynagrodzenie pracowników w II kwartale 2009 r. zmniejszyło się o 3,3% wobec poprzedniego kwartału.

 

PROTESTY

W mediach podkreślano, że liczba protestów strajkowych spada w porównaniu z zeszłym rokiem.

Widzieliśmy w telewizji niejednego eksperta twierdzącego, że dziś pracownicy dojrzali i wiedzą, że w czasie kryzysu nie można strajkować.

Ci eksperci zapewne się zagalopowali.  Są liczne przykłady pokazujące, ze pracownicy są gotowi walczyć - niestety liderzy związkowi są często zbyt ugodowi. Jest całkiem prawdopodobnie ta sytuacja nie będzie trwała zbyt długo - ataki  Tuska (cięcia socjalne, zwolnienia, niższe płace) mogą spowodować odwet.

Co więcej, wzmacnia się postawa pracowników przeciw prywatyzacji.

 

* Pracownicy Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni przeciwstawiają się prywatyzacji i zwolnieniu 30 proc załogi.

Pod koniec lipca groźbą strajku wywalczyli wypłatę zaległych pensji. W całym kraju ludzie widzą do czego doprowadziła prywatyzacja stoczni w Gdańsku i Szczecinie.

* KGHM - 11 sierpnia załoga podjęła strajk ostrzegawczy na parę godzin. Pracownicy są zdeterminowani, by nie dopuścić do dalszej prywatyzacji. Wiedzą o czym mówią - już w 1992 r. związkowcy KGHM zapobiegli prywatyzacji firmy.

Dziś takie zwycięstwo  związkowców w KGHM mogłoby naprawdę zmienić układ sił między szefami/rządem a pracownikami.

Więcej o strajkach i protestach na s. 9.

 

NASZE WNIOSKI

 

Sytuacja w kraju jest bardzo niestabilna. Przykłady ostatnich lat pokazują, że nawet znaczny wzrost gospodarczy nie przekłada się automatycznie  na polepszenie warunków niezamożnej większości społeczeństwa.

By bronić swojego dotychczasowego standardu życia i go polepszyć pracownicy muszą walczyć. A żeby wygrać trzeba stosować taktykę, która najbardziej uderzy w pracodawców i rządzących - strajki okupacyjne oraz rozszerzenie walki na innych pracowników. 

 

LEWICA

 

Potrzebna jest też walcząca lewicowa polityka, która jest zupełnie niezależna od SLD i jej rodzeństwa (SdPl czy Lewica Millera).

Nieudane próby w ostatnich latach, by stworzyć taką opcję mogą przekonywać aktywistów, że nie warto organizować takiej alternatywy bo się to nie uda.

To niepotrzebny pesymizm, chociaż zrozumiały. Alternatywa może powstać szybko i rozwijać się wraz ze wzmożeniem walk pracowników i społecznych protestów. 

Najważniejsze jest zrozumieć, że kierunek polityczny autentycznie lewicowy i pracowniczy musi być bezpośrednio związany z walkami związkowymi i aktywnymi ruchami protestu - jak np. kampania antywojenna, w sprawie klimatu czy przeciw dyskryminacji.

 Str. 2-3: Ellisiv Rognlien,

Andrzej Żebrowski