* Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *

Balcerowicz o kryzysie

Zdezorientowany guru wyzysku

Ostatni wywiad guru dogmatycznych zwolenników kapitalizmu Leszka Balcerowicza w Gazecie Wyborczej (11 maja) ujawnia nie tylko jałowość ideologii neoliberalizmu, ale także słabość argumentów na rzecz systemu kapitalistycznego w ogóle.

W wywiadzie Balcerowicz przynajmniej przyjmuje, że jest kryzys. Przypomnijmy, że nie tak dawno, bo 22 września 2008 r. Informacyjna Agencja Radiowa podała: "Nie mamy kryzysu wolnego rynku, nie mamy kryzysu kapitalizmu - tak profesor Leszek Balcerowicz, autor polskich reform gospodarczych, ocenia napiętą sytuację na światowych rynkach finansowych."

Czy Balcerowicz dziś przyznaje się do pomyłki? Oczywiście, że nie. A lojalny "balcerowiczista" i czołowy neoliberał Wyborczej, Witold Gadomski, też nie chce o tym przypominać w rozmowie ze swoim bohaterem.

Podstawowym argumentem Balcerowicza jest to, że kapitalizm jest jedynym możliwym systemem. Rzecz jasna wiele osób nie widzi możliwości na tworzenie innego systemu, ale przynajmniej chcą, by politycy złagodzili brutalne skutki działania rynku. Dla Balcerowicza jest to herezja. Na przykład, w typowym dla niego zdaniu, mówi: "Ale - zwracam uwagę - nie mówimy tu o działaniu rynku. Znowu docieramy do przyczyn kryzysu, które są poza rynkiem".

Balcerowicz wciąż walczy o "wolność" dla bogatych biznesmenów.

Według twórcy szokowej terapii na początku lat 90 - tych: "Kapitalizm oparty jest na wolności działań gospodarczych. Trzeba zadać pytanie - czy jest lepszy system?"

Rzeczywiście, każdy z nas jest na tyle wolny, że może zainwestować miliard euro w sieć hoteli. Mamy prawo kupić sobie odrzutowiec, bo jazda tramwajem się nam znudziła. Gdy jesteśmy zwolnieni z pracy, nie mamy pieniędzy i nie możemy znaleźć innej roboty, "wolno" nam założyć własną firmę.

 Gdy Balcerowicz mówi: "Trzeba zadać pytanie - czy jest lepszy system?", czytelnik oczekuje być może, że oczytany profesor może przytoczy jakieś pomysły dotyczące demokratyzacji życia gospodarczego, tak popularne w ruchu alterglobalistycznym. Mógłby to zrobić, nawet jeśli chciałby tylko przedstawić takie idee jako nierealne. Nic z tego.

Dla Balcerowicza nie ma lepszego systemu ponieważ: "Doświadczenie pokazuje, że nie, bo socjalizm, czyli dominacja państwa nad gospodarką, wszędzie się skompromitował".

Stawianie znaku równości między dominacją państwa nad gospodarką a socjalizmem jest często popełnianym błędem. Gdy nastąpi demokratyczna  kontrola nad gospodarką, wtedy będzie można mówić o socjalizmie. Oznacza to demokrację w miejscach pracy i społeczne planowanie.

Dziś nie ma takiej demokracji. Szefowie państw i wielkich korporacji współpracują, by "ich" część światowego kapitalizmu była jak najbardziej konkurencyjna wobec reszty.

Balcerowicz nie zauważył, że od samych początków kapitalizmu, system ten potrzebował pewnej dozy państwowej dominacji nad gospodarką. W czasach feudalnych monarcha chronił burżuazję od panów feudalnych, później pozbawiono chłopów ziemi zmuszając ich do podjęcia pracy najemnej i toczono wojny, by kapitaliści w jednym kraju mogli górować nad innymi (od wojen morskich między Anglią i Holandią aż po dzisiejszą okupację Iraku i Afganistanu). W niektórych okresach upaństwawiano części gospodarki, by pomóc wzbogacić się rodzimym kapitalistom. W tych upaństwowionych zakładach państwo samo się stawało kapitalistą wyzyskując pracowników. W krajach gdzie państwo miało najważniejsze części gospodarki w swoich rękach - nie tylko ZSRR i spółka, ale także takie kraje jak Syria, Egipt i Birma - mieliśmy do czynienia z państwowym kapitalizmem, z konkurencją z resztą świata opartą na wyzysku pracowników.

Japonia zbudowała swoją siłę przemysłową w latach 50 - tych XX wieku dostosowując się do potrzeb (państwowej) machiny wojennej USA podczas Wojny Koreańskiej.

Nie jest też prawdą, że państwowa dominacja nad gospodarką tworzy słabszy kapitalizm.

Korea Południowa zbudowała potężne prywatne korporacje pod ścisłym dyktatem państwa. Gdyby tego nie zrobiono, nie dokonano by transformacji od rolniczego kraju do statusu przemysłowego giganta.

Nawet w epoce neoliberalizmu ostatnich 30 lat państwo gra bardzo dużą rolę w gospodarkach od USA po Francji (patrz s. 6-7).

Oczywiście, można powiedzieć, że kraje gdzie było dużo państwowej "dominacji" nie potrafiły obronić się przed kryzysem. Ale kraje o mniejszej państwowej "dominacji" również zostały uderzone. W naszym regionie państwa bałtyckie, które szczyciły się tym, że dawały "wolną rękę" biznesowi wpadły w bardzo głęboki kryzys. Na drugim krańcu Europy "raj neoliberalizmu" Irlandia ma podobne problemy.

Socjaliści oddolni, tacy jak członkowie Pracowniczej Demokracji, którzy proponują autentyczną demokrację, popierają wymuszenie na rządzących upaństwowienia zakładów zagrożonych bezrobociem. Wiemy, że prywatyzacji towarzyszą zwolnienia, dlatego jesteśmy jej przeciwnikami. Nie twierdzimy, że upaństwowienie równa się socjalizmowi, lecz nie widzimy powodu, dla którego ma się płacić setki miliardów euro/dolarów z państwowej kasy prywatnym bankierom i korporacjom na świecie. Niech splajtują, niech państwo je przejmie i walczmy o ich dalszą demokratyzację.

Marks nazywał ekonomistów pięściarzami klasy rządzącej. Na szczęście dzisiejszy Balcerowicz jest równie celnym pięściarzem jak dzisiejszy Andrzej Gołota.