Globalny kapitalizm w kryzysie

Alternatywa dla rynkowego obłędu

Dziennikarz Financial Times, jednej z najbardziej znanych gazet światowego biznesu, żalił się ostatnio nad globalnym kryzysem finansowym (25.03.2008) i stwierdził: " Czy na pewno brytyjska Socjalistyczna Partia Robotnicza [Socialist Workers Party – SWP] potrafi zrobić coś lepszego? Raczej nie." (SWP jest siostrzaną organizacją Pracowniczej Demokracji). Poniżej przedstawiamy odpowiedź Chrisa Harmana z SWP na to “wyzwanie”. (Tekst Harmana można znaleźć na stronie gazety Socialist Worker - http://www.socialistworker.co.uk).

Narastający kryzys gospodarczy w USA powoduje, że nawet najzacieklejsi rzecznicy kapitalizmu zaczynają powątpiewać w neoliberalną ideologię, która służyła im do uzasadniania systemu przez ostatnie 30 lat.

Nie wierzę już w samoregulującą moc rynku”, powiedział Josef Eckermann, prezes Deutsche Bank, dziewiątego co do wielkości banku na świecie, w swym przemówieniu we Frankfurcie dwa tygodnie temu.

Wprost niezwykłym spektaklem są rozpaczliwe poszukiwania prowadzone przez publicystów naczelnego organu brytyjskiego kapitalizmu, Financial Times. Dokonuje się to w następstwie spektakularnego zerwania z czysto rynkowymi zasadami dokonanego przez państwo amerykańskie i wydania setek miliardów dolarów w celu zapobieżenia zapaści systemu bankowego.

Martin Wolff, przez długi czas zapalony neoliberał, w dniu, gdy się to stało, powiedział: “Piątek, 14 marca 2008 – w tym oto dniu umarł sen o globalnym wolnorynkowym kapitalizmie”.

Inny zrozpaczony komentator, Michael Skapinker, twierdzi, że dokonuje się wielka zmiana idei, równie ważna, jak ta, która wydarzyła się 30 lat temu.

Większość apologetów kapitalizmu porzuciła wówczas „keynesowskie” założenie, że potrzeba interwencji państwa, by kapitalizm mógł działać. W zamian przyjęli to, co dzisiaj zwie się neoliberalizmem – koncepcję, że interwencjonizm państwowy nie pozwalał kapitalizmowi poprawnie działać.

Skapinker jednak oswaja swojego kapitalistycznego czytelnika z pewną myślą. „Wyszukiwanie na lewicujących i radykalnie lewicowych serwisach internetowych”, jak twierdzi, pokazuje, że „one również nie mają zielonego pojęcia” co robić.

Jego „wyszukiwanie” mające miejsce w Socialist Worker ograniczyło się do wyciągnięcia jednego zdania z naszej strony.

Gdyby jednak przyjrzał się na poważnie jakiejkolwiek z naszych publikacji, dostrzegłby, że przez cały czas wysuwaliśmy poważne argumenty w kwestii alternatywy wobec chaosu współczesnego kapitalizmu.


Sprzeczność

Na początek bardzo prosta obserwacja. Obecny system kapitalistyczny opiera się na centralnej sprzeczności. Z jednej strony, zależy on od sieci łączących siłę roboczą większości z sześciu miliardów ludzi w coś, co koniec końców stanowi globalny system kooperacji.

Spójrzcie tylko na ubrania, które nosicie. Są one zrobione z wełny lub bawełny z jednej części świata, przewożone statkami wykonanymi ze stali pochodzącej z drugiego miejsca, tkane w trzecim, szyte w czwartym, transportowane z wykorzystaniem ropy pochodzącej z piątego, itd. Tysiące pojedynczych aktów pracy zostają ze sobą połączone w najprostszym nawet przedmiocie.

Z drugiej strony, organizacja tych sieci nie opiera się na kooperacji, lecz na bezwzględniej konkurencji pomiędzy rywalizującymi, wysoce uprzywilejowanymi mniejszościami, które monopolizują środki niezbędne do produkcji – narzędzia, maszyny, pola naftowe, nowoczesne systemy komunikacyjne, ziemię.

Tym, co motywuje te mniejszości – tego lub innego rodzaju kapitalistów – nie jest zaspokojenie ludzkich potrzeb. Tym czymś jest presja konkurencji i wyprzedzenia pozostałych kapitalistów.

Kluczem do wyprzedzania konkurencji jest osiąganie zysku i posługiwanie się zyskiem do inwestowania w nowe środki do wyprzedzania konkurencji.

Czasami inwestycje te faktycznie wytwarzają różne rzeczy na użytek mas ludzkich. Jednak równie prawdopodobne jest, że zostaną użyte na wybudowanie nowego supermarketu zaraz obok już istniejącego, posiadanego przez konkurenta; wydawanie pieniędzy na zmianę marki starych leków, zamiast na opracowywanie nowych; ustanawianie monopolu na skomplikowane oprogramowanie, żeby zdystansować lepsze konkurencyjne systemy; najeżdżanie krajów, w celu przejęcia kontroli nad ich ropą lub magazynowanie żywności o ograniczonej podaży, w celu podbicia jej ceny.

System taki nieuchronnie prowadzi do powtarzających się kryzysów, jako że pęd ku zyskom popycha rywalizujących kapitalistów do ładowania pieniędzy w każde na pozór opłacalne przedsięwzięcie, nawet jeśli w skutek tego, że wszyscy tak postępują, windowane są ceny surowców i produkuje się dobra, na które nie stać pracowników całego świata, ponieważ ich płace zdławiono, żeby wyśrubować zyski.


Prawdzowa demokracja

Socjalistyczna alternatywa dla takiego stanu rzeczy jest prosta. Polega na zastąpieniu procesu podejmowania decyzji w oparciu o konkurencję prawdziwą demokracją, w której rzesze ludzi demokratycznie decydują, jakie powinny być priorytety gospodarcze i pracują wspólnie planując, jak je osiągnąć.

Mówi się, że planowanie takie nie może działać, ponieważ współczesne systemy produkcyjne są zbyt skomplikowane. Mimo to, każde większe kapitalistyczne przedsiębiorstwo dokonuje planowania, by wypełnić swe cele.

Tesco, zaopatrując swoje półki, nie opiera się na lokalnych rynkach ulicznych. Planuje lata naprzód, by zagwarantować dostawy tysięcy produktów dostępnych w każdym wielkopowierzchniowym sklepie.

W ten sam sposób Nissan lub General Motors starają się szczegółowo zaplanować produkcję tysięcy komponentów idących do każdego z ich modeli samochodów – nawet jeśli planowanie oznacza narzucanie wymagań na mniejsze firmy, będące ich dostawcami.

Ci, którzy dokonują planowania, dodajmy, bardzo, bardzo rzadko są właścicielami wielkich korporacji – ci drudzy raczej zatrudniają obsługę techniczną, by wykonali tę pracę za nich.

Tak samo, to pracownicy, nie właściciele czy dyrekcja, przeprowadzają badania naukowe, rozwijają nowe techniki produkcji i dokonują całego tego postępu, do którego system kapitalistyczny zgłasza roszczenia.

Jeżeli planowanie i innowacje możliwe są w obecnym systemie, tak samo są możliwe w systemie opartym bardziej na zaspokajaniu ludzkich potrzeb niż na konkurencji w celu osiągnięcia zysków, by je znowu inwestować w dalszą rywalizację.

W systemie takim planowanie w praktyce będzie łatwiejsze. Planowanie mające miejsce w dowolnej kapitalistycznej korporacji w każdym momencie zakłócane jest wpływem planowania zachodzącego u konkurencji.

Nissan może wydać miliardy na nowy samochód tylko po to, aby odkryć, że rynek jest już zalany produktami Volkswagena i Toyoty. Tesco może podjąć imponujące plany na następne sześć lat tylko po to, żeby odkryć, że ślepa konkurencja na rynkach finansowych, podcina ludziom możliwości kupna tego, co zamierza się im sprzedać.

Dokładnie taka konkurencja doprowadziła do katastrofy gospodarczej w Związku Radzieckim. Bez oddolnych demokratycznych decyzji, cel jaki stawiali sobie rządzący polegał na podporządkowaniu wszystkiego rywalizacji militarnej z krajami Zachodu, a w swych ostatnich dwu dekadach również z Chinami. Wewnętrzne planowanie zmieniło się w swoje przeciwieństwo, gdy zostało poddane zewnętrznej konkurencji.

Czy oznacza to, że socjaliści chcą natychmiastowego zniesienia wszelkich mechanizmów rynkowych – jak to zawsze przedstawiają nasi przeciwnicy, „znacjonalizowania każdego sklepu osiedlowego”?

Oczywiście, że nie. Tym, co kształtuje kierunek rozwoju dzisiejszego społeczeństwa kapitalistycznego, jest to, co się dzieje w wielkich korporacjach, a nie w niezliczonych drobnych firmach.

Aby przekształcić społeczeństwo w kierunku socjalistycznym, trzeba przejąć kontrolę nad tymi koncernami i skoordynować ich decyzje inwestycyjne, podporządkowując je wypełnieniu demokratycznie wyznaczonych celów.

To z kolei określiłoby parametry, w ramach których mechanizmy rynkowe nadal działałyby w dłuższym lub krótszym okresie w mniej centralnych częściach gospodarki.

Demokracja ta byłaby znacznie odmienna od „demokracji” istniejącej dzisiaj, pozostawiającej realną władzę w rękach korporacji, gdzie zwykli ludzie nie mają nic do powiedzenia w sprawach gospodarki.

Społeczeństwo socjalistyczne angażowałoby ludzkie masy w demokratyczną debatę w celu zaplanowania produkcji odpowiadającej na ludzkie potrzeby.

Tym, co stoi na przeszkodzie takiemu podejściu, nie jest brak możliwości jego urzeczywistnienia. Są nim ci, którzy posiadają i kontrolują dzisiejszą produkcję bogactwa, i którzy zrobią wszystko, co w ich mocy, żeby utrzymać ten stan rzeczy.

Mogą się przestawić, jak głowa Deutsche Bank, z neoliberalizmu na większy interwencjonizm państwowy, lecz do samego końca będą próbowali trzymać się swej władzy gospodarczej. Tylko masowe walki tych, których ten system uciska, mogą doprowadzić do jej kresu.

I ostatnia rzecz. Taka walka może rozpocząć się w jednym kraju i poprzez transfer bogactwa od bogatych do reszty populacji osiągnąć istotny postęp.

Jednak międzynarodowy charakter kapitalistycznej konkurencji oznacza, że jedyną drogą do wyrwania się z jej uścisku jest rozszerzenie zmagań z kraju do kraju.

Jedynie wtedy nowe, demokratycznie kontrolowane sieci produkcji będą mogły mieć do swej dyspozycji wszelkie zasoby potrzebne do lepszego życia całych mas ludzkich.

Tłumaczył Paweł Jaworski