100 lat Dnia Kobiet

Kobiety, klasy, kapitalizm

 

Od czasów Klary Zetkin i Aleksandry Kołłontaj wiele się zmieniło w sytuacji kobiet – szczególnie w najbardziej ekonomicznie rozwiniętych krajach.

Kobiety zaczęły na masową skalę pracować poza domem. W większości krajów płeć żeńska stanowi dzisiaj ok. połowy ogółu pracowników. Coraz więcej kobiet ma wykształcenie – wśród dzisiejszych studentów w Polsce kobiety stanowią większość.

Charakter prac domowych zmienił się drastycznie po takich wynalazkach jak pralki, lodówki, zamrażarki. Nowe środki antykoncepcyjne wręcz zrewolucjonizowały życie seksualne kobiet i możliwość kontrolowania do pewnego stopnia swojej płodności – chociaż pod tym względem Polska jest zapóźniona, mamy najniższy w Europie procent stosowania nowoczesnej antykoncepcji wśród kobiet.

Kapitalistyczny sposób organizowania gospodarki i życia społecznego ma dwie istotnie cechy, jeśli mówimy o sytuacji kobiet: wyzysk siły roboczej w miejscu pracy i ucisk różnych grup „odbiegających od normy” – czy to mniejszości narodowych/etnicznych czy właśnie osób płci żeńskiej.

Ucisk kobiet jest starszy od kapitalizmu – zrodził się wraz z powstawaniem podziału na klasy ok. 5-10 tys. lat temu. Kapitalizm ma dopiero kilkaset lat, ale dramatycznie zmienił formy ucisku według potrzeb nowego systemu.

Kiedy powstał kapitalizm, odseparował producentów od środków produkcji. Po drobnej produkcji rolnej czy rzemieślniczej, często mającej miejsce w domach, powstała masowa produkcja w fabrykach, gdzie pracownicy stracili wszelką kontrolę nad własną pracą i jej produktami.

Równocześnie produkcja została odseparowana od tzw. reprodukcji – czyli rodzenia i wychowywania nowego pokolenia robotników oraz karmienia i utrzymania obecnych robotników, żeby byli w stanie wracać do pracy. Sfera reprodukcji została sprywatyzowana.

Na początku istnienia kapitalizmu przemysłowego w Anglii sektor reprodukcji prawie się załamał – ponieważ wszystkich wciągnięto do  produkcji – czy to małe dzieci, ciężarne kobiety czy kobiety tuż po porodzie. Okazało się, że umieralność dzieci i kobiet była tak duża, że stała się zagrożeniem również dla klasy kapitalistów.

Zaczęto propagować powrót do rodziny, żeby kobiety przede wszystkim zajmowały się opieką nad dziećmi, mężami i domem. W tym samym czasie (drugiej połowie XIX wieku) widzimy wprowadzenie praw antyaborcyjnych, antygejowskich i innych tzw. „prorodzinnych wartości”.

Chociaż wiele się zmieniło od tego czasu, kapitalizm do dzisiaj jest zależny od sprywatyzowanej, darmowej pracy przy zadaniach domowych, głównie wykonywanych przez kobiety – by móc kontynuować skuteczny wyzysk siły roboczej w miejscach pracy i w ten sposób osiągać zyski. Bez tej pracy system musiałby albo płacić za te usługi – opieka nad dziećmi, gotowanie, pranie musiałyby być dokonywane w różnych placówkach, co ograniczyłoby zyski – albo wrócić do stanu rzeczy z XIX wieku.

Chociaż większość kobiet dzisiaj pracuje poza domem, mając dzieci czy nie – i bardzo mało jest „całożyciowych” gospodyń domowych - w dalszym ciągu opieka nad dziećmi i domem jest uważana za główne zadanie kobiet, do którego musi być dostosowane jej życie zawodowe. W przypadku mężczyzn jest zupełnie odwrotnie –opiekuje się dziećmi i domem, jeśli jego praca zawodowa na to pozwala. W rodzinach z dziećmi w Polsce kobiety spędzają codziennie dwa razy tyle godzin (ponad 4) przy pracy domowej niż mężczyźni.

Owszem, kobiety pracują poza domem, ale są uważane przez pracodawców za pracowników drugiej kategorii. Zarabiają mniej, a w wielu krajach „rozwiniętych” bardzo wysoki procent kobiet pracuje na niepełnym etacie.

Rodzina ma też bardzo ważną funkcję ideologiczną dla kapitalizmu. Ma uczyć dzieci hierarchicznego myślenia i posłuszeństwa. Ma być też miejscem prywatnego rozwiązywania problemów emocjonalnych, ekonomicznych itp. – stąd tyle przemocy i nieszczęść w gronie rodzinnym.

Kiedy kapitalizm wciąga pracowników do swojej sfery wyzysku, również tworzy swojego potencjalnego grabarza - klasę pracowniczą - która ma ekonomiczną siłę, by zatrzymać cały system poprzez strajki i zbiorową siłę, by tworzyć demokratyczną alternatywę dla całego systemu wyzysku.

Dlatego miejsce pracy to przestrzeń, gdzie najskuteczniej można walczyć o prawa kobiet. W domu czasami kobiety doświadczają najgorszych form ucisku – jak np. przemocy, ale tam jesteśmy atomizowane i bezsilne. Nie jest przypadkiem, że nowe ruchy kobiece powstawały w USA i Europie w latach 70-tych, kiedy dużo kobiet stało się częścią klasy pracowniczej i kiedy poziom walk pracowników ogólnie był wysoki.

Jeśli nie pozbędziemy się kapitalizmu, nie osiągniemy wolności i równości kobiet. Dopóki maksymalizacja zysku jest nadrzędnym celem gospodarki, będziemy doświadczać ataków na warunki płacowe, na usługi publiczne i na miejsca pracy – a takie ataki uderzają najmocniej w kobiety. Widzimy już jak cięcia budżetowe prowadzają do skandalicznie niskich pensji np. pielęgniarek.

Możni tego systemu grają z nami metodą „dziel i rządź”, by każda grupa widziała swoje interesy jako odrębne i nawet w przeciwieństwie do innej grupy. Wspólna walka kobiet i mężczyzn jest warunkiem, by móc stworzyć nowy, lepszy sposób organizowania społeczeństwa.