NIE PŁAĆMY ZA ICH KRYZYS

Polityka walki

Solidarność wszystkich

pracowników niezależnie

od kraju pochodzenia

 Są też postulaty, które hamują walkę. Ostatnio lider OPZZ Jan Guz powiedział na konferencji prasowej (5 lutego):

"Widzimy potrzebę ograniczenia importu pracowników spoza Unii" dodając, że "nie dotyczy to jednak specjalistów, ale osób bez kwalifikacji". Guz dalej wyjaśniał: "Uważamy, że obcy specjaliści są potrzebni, ale w sytuacji, gdy inne kraje, także europejskie, chronią swój rynek pracy; my też powinniśmy zastanowić się czy nie mamy zbyt łagodnych przepisów pozwalających zatrudniać osoby spoza Unii Europejskiej"

Język użyty przez Guza jest fatalny. Pracodawca może mówić o „imporcie" pracowników, bo traktuje ludzi jak przedmioty – ale lider organizacji związkowej?

Co więcej oświadczenie Guza reprezentuje bardzo niebezpieczne stanowisko dla ruchu związkowego.

Nawet pracownicy, dla których jest oczywiste, że nie mają wspólnych interesów z biznesmenami, czasami akceptują ideę konkurencji między pracownikami z różnych krajów. Właśnie ta idea jest lansowana przez Jana Guza. Jednak doprowadza ona do przywiązywania pracowników do ich szefów. Zamiast kierować żądania wobec szefów wybiera się konfrontację z innymi pracownikami.

Gdy Guz mówi, że kraje chronią swój rynek pracy, mówi o rządach. Pracownicy natomiast nie mogą akceptować takiego stanowiska panujących. Przeciwnie - kapitał jest globalny, więc pracownicy także mają prawo szukać pracy w każdym kraju.

Guz staje się absurdalny, gdy mówi: „uważamy, że obcy specjaliści są potrzebni." Specjaliści potrzebni, ale potrzebni komu? Potrzebni szefom oczywiście. Związkowa postawa powinna być taka: specjaliści i nie-specjaliści mają prawo pracować w Polsce, tak jak polscy pracownicy mają prawo pracować w innych krajach – nie dlatego, że tak chcą szefowie, lecz ponieważ są pracownikami i mają prawo pracować – po prostu.

A gdy pojawiają się hasła jak ostatnio w Brytanii – „brytyjskie miejsca pracy dla brytyjskich pracowników"  - trzeba w każdym kraju wzmocnić tę część ruchu związkowego, która walczy o inne hasła jak „krajowy poziom płac dla pracowników-imigrantów" oraz „żadnych zwolnień". Tylko takim sposobem można podważyć politykę „dziel i rządź" rządów i pracodawców.

Już sto lat temu rosyjski socjalista Lew Trocki stwierdził, że w postawie internacjonalistycznej nie chodzi głównie o zasady etycznyce. Potrzeba internacjonalizmu wynika z globalnego zasięgu kapitalistycznej gospodarki – i co za tym idzie, globalnego zasięgu walki klas.