* Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *

 

Na całym świecie słychać hasło:

Nie będziemy płacić

za ich kryzys!

Światowy kryzys gospodarczy wstępuje w nową fazę. Teraz już nie tylko banki mogą zbankrutować, ale całe państwa. Zagrożone są takie kraje jak Pakistan, Węgry, Ukraina, Korea Płd., Ekwador i wiele innych. Nie ma na świecie bezpiecznego miejsca wobec skutków kryzysu.

W USA prezydent Barack Obama wprowadza tzw. pakiet stymulacyjny wart 787 miliardów dolarów. Oznacza to, że rządowa interwencja w USA jest już większa niż podczas słynnego New Deal prezydenta Roosevelta w latach 30-tych.

Ale wielu komentatorów twierdzi, że nawet taki pakiet to za mało. Np. noblista Paul Krugman wspomniał ostatnio w New York Times, że; "Biuro ds. Budżetu Kongresu… prognozuje, iż w następnych trzech latach będzie luka licząca 2,9 bilionów dolarów między tym, co gospodarka mogłaby produkować, a tym co rzeczywiście wytworzy. A 800 mld dolarów [czyli pakiet Obamy], chociaż brzmi jak dużo pieniędzy, nie jest bynajmniej sumą wystarczającą, by stanowić pomost przerzuconym przez tę otchłań."

Jesteśmy świadkami głębokiego, systemowego kryzysu, nie tylko kryzysu finansów. Kryzys jest wynikiem zauważanej przez Karola Marksa spadkowej tendencji stopy zysku, która występuje w kapitalizmie i jest wbudowana w ten system. Oznacza to, że inwestycje przynoszą coraz mniejszy procent zysku.

Od latach 80-tych XX wieku proces ten był zahamowany poprzez obniżenie poziomu płac pracowników oraz powstanie „gospodarki długów" (zasięg zadłużenia był ogromny - od zwykłych ludzi po całe państwa).

Co więcej bańki spekulacyjne, które dały iluzję zyskowności systemu, przyczyniły się do odroczenia kryzysu. Jednak nie dało się odroczyć kryzysu na wieczność.

Gdybyśmy mieli do czynienia tylko z kryzysem systemu bankowego, to środki Obamy mogłyby zadziałać. Jednak sytuacja jest znacznie poważniejsza.

Jakie będą następstwa obecnej fazy kryzysu? Prawdopodobnie albo nastąpi kolejna bańka spekulacyjna, która nieco ustabilizuje sytuację, narażając jednak system na jeszcze głębszy kryzys w przyszłości - albo przejdziemy do dramatycznej restrukturyzacji systemu poprzez kryzys i nastąpi jego dalsza ekspansja. Taka restrukturyzacja oznaczałaby katastrofę  - zwolnienia na przerażającą skalę, dramatyczny wzrost ofiar śmierci głodowej, rozrastający się obszar nędzy nawet w najbogatszych państwach.

Problem w tym, że kryzysy nie są prostymi, cyklicznymi zjawiskami. Jak zauważył Marks, system się starzeje - ma miejsce centralizacja i koncentracja kapitału. Innymi słowy na świecie koncentracja ekonomicznej władzy postępuje wraz z fuzją różnych korporacji ze sobą. Państwo jest również integrowane z korporacjami.

Podczas upadku Lehman Brothers we wrześniu 2008 roku widzieliśmy już jak upadek jednej wielkiej instytucji finansowej może doprowadzić do niszczenia kolejnych obszarów gospodarki – dlatego rząd USA obecnie ratuje kolejnych kandydatów do bankructwa.

Jednak co innego upadek korporacji, a co innego ekonomiczny upadek całego państwa lub kilku państw. Właśnie obecnie stoimy przed taką perspektywą. To jest właśnie dzisiejsze znaczenie "skutecznej" restrukturyzacji systemu poprzez kryzys.

Opór

Ekonomiczne problemy są tak głębokie, że wygląda na to, że żadne działania rządów nie zdołają naprawić systemu. Nie tu należy szukać wyjścia z destrukcyjnego chaosu światowego kapitalizmu.

Widzimy jak w wielu krajach ludzie czują, że nie mają wyjścia i muszą masowo protestować.

W Grecji powstał masowy ruch pracowników i studentów, później dołączyli się rolnicy. We Francji odbył się strajk generalny ok. trzech milionów pracowników i powstała Nowa Partia Anty­kapi­ta­listyczna (patrz s. 7). W ostatnich tygodniach w całej Bułgarii miały miejsce masowe protesty – w tym zamieszki w stolicy kraju, Sofii. W Islandii rząd upadł wskutek kilku tygodni masowych protestów. W Niemczech strajkowali pracownicy sektora publicznego. W połowie lutego dziesiątki tysięcy związkowców strajkowało w Rzymie przeciw rządowej polityce wobec kryzysu. Na Litwie 80 osób zostało zatrzymanych w styczniu, po tym jak ludzie rzucali kamieniami w gmach parlamentu, protestując przeciw rządowym cięciom. A to tylko Europa.

We francuskich koloniach, Gwadelupie i Martynice, trwają strajki generalne (połowa lutego) przeciw wzrastającym cenom i o pomoc rządową dla najbiedniejszych. Akcja protestacyjna mogą rozszerzyć się na inne francuskie kolonie. Na położonej na Oceanie Indyjskim wyspie Réunion związki zawodowe wzywają do strajku począwszy od 5 marca. W Egipcie trwają strajki na kolei, a 30 tys. urzędników państwowych stworzyło wolny związek zawodowy. Nawet aptekarze ogłosili strajk w całym kraju.

Można liczyć na to, że takie masowe protesty rozszerzą się na inne kraje.

Wszędzie grupy socjalistów oddolnych mogą grać bardzo ważną rolę, by zapewnić, że protestujący całkowicie uniezależnią się od polityki i polityków związanych z wielkim kapitałem.