*Książka

Ekonomia uczestnicząca

Świat bez kapitalizmu jest możliwy

Jako ludzie propagujący pracowniczą demokrację opartą o rady pracownicze, czyli socjalizm oddolny, często słyszymy pytanie – czy coś takiego może funkcjonować? Czy to nie skończy się nowym systemem hierarchicznym? A co zrobić w takim systemie z ludźmi, którzy nie chcą pracować lub mają autorytarne zapędy i chcą stać się nowymi szefami?

Michael Albert z swojej książce “Ekonomia uczestnicząca” (w ang. oryginale „Parecon“), jak również w swoich wcześniejszych książkach, przedstawia ideę ekonomi uczestniczącej, która ma bardzo dużo wspólnego z tym, co my nazywamy socjalizmem oddolnym. I w dużej mierze odpowiada na ww. pytania.

Albert atakuje słynne twierdzenie Margaret Thatcher - TINA – „nie ma alternatywy“ i z satysfakcją pokazuje grotestkowość stosowania tego argumentu - co by było gdyby ta sama postawa panowała w czasach niewolnictwa, podczas różnych politycznych dyktatur itp.?

Obala również argument o złej ludziej naturze i pokazuje, że nawet w dzisiejszym świecie, gdzie egoizm jest sposobem na osiąganie sukcesów, można łatwo znaleźć przykłady prospołecznego, solidarnego zachowania.


Wartości

Autor przedstawia podstawowe wartości stanowiące kryteria, według których powinniśmy oceniać różne systemy gospodarcze. Dla niego te wartości to:

* sprawiedliwość, *samorządność,

* różnorodność, * solidarność i włącza też kwestię efektywności – czyli zaspokajania potrzeb bez marnotrawstwa.

Najmocniejszą częścią książki Alberta jest ta, w której dyskutuje ogólnie przyjęte zasady kapitalizmu w stosunku do tych wartości – np. sposób wynagradzania pracy. W bardzo bezpośredni sposób rozbraja on całą panującą ideologię, która ma usprawiedliwiać niesprawiedliwy system, w którym wynagradzani większymi dochodami i większym wpływem na decyzję są przede wszystkim właściciele środków produkcji. W dzisiejszych gospodarkach przychodzi na świat garstka posiadaczy, by żyć w ciągle odnawiającej się obfitości, podczas gdy miliony pracujących codziennie musi się zastanawiać, skąd weźmie pieniądze na przeżycie następnego tygodnia.

Albert pokazuje, że to zupełnie nie do przyjęcia, że ktoś jest wyżej wynagradzany przez fakt, iż posiada majątek, który najczęściej oddziedziczył lub zdobył poprzez przypadkowy dostęp do informacji itp., bądź dzięki posiadaniu jakiegoś talentu. Nawet jeśli ktoś akumuluje większą własność środków produkcji poprzez niższą konsumpcję lub bardziej intensywną pracę, to może za to dostać kompensatę, ale posiadanie tej własności nie powinno być nagradzane bez względu na wysiłek i poświęcenie. Kompensować za ciężką pracę - tak, ale nie więcej niż w wymiarze, który dana osoba wcześnej poświęciła. Czynniki poza kontrolą ludzi – np. to, co Albert nazywa “loterią genetyczną” nie usprawiedliwiają takich różnic w dochodach, jakie mamy dzisiaj.


Krytyka kapitalizmu

W bardzo skuteczny i prosty sposób Albert obala argumenty na rzecz kapitalistycznego sposobu wynagradzania – są one nieprawidłowe i niemoralne. Ocenia również to, co on uważa za inne systemy gospodarcze, według swoich kryteriów – sprawiedliwości, samorządności, różnorodności, solidarności - i odrzuca rynek, łącznie z tzw. rynkowym socjalizmem, centralne planowanie oraz „zielony bioregionalizm“.

Albert pokazuje, że organizowanie gospodarki poprzez rynek oznacza wynagradzanie tych, którzy mają siłę, by przeforsować swoje warunki na innych. Poza tym transakcja rynkowa nie bierze pod uwagę skutków dla osób trzecich - dla otoczenia, ekologii itp.

Rynek bazuje na konkurencji, więc nie zachęca też do solidarności i samorządności – reprodukuje raczej hierarchie, a także jest marnotrawczy i nieskuteczny.

Centralne planowanie natomiast doprowadza według Alberta do powstania klasy koordynatorskiej, która nieuchronnie staje się klasą rządzącą.

Zasady ekonomii uczestniczącej – Pareconu – Albert określa jako własność społeczną zamiast prywatnej;, zrównoważone zbiorowości pracy (balanced job complexes) zamiast korporacyjnej organizacji pracy; wynagrodzenie za wysiłek i poświęcenie zamiast za własność, siłę i wydajność; planowanie uczestniczące zamiast rynków i planowania centralnego; samorządność, rady pracownicze i konsumenckie, zamiast rządów klasowych.

Albert dużo mówi o różnych formach decydowania – ogólnie chodzi o to, że są różne poziomy podejmowania decyzji. Jeśli decyzja dotyczy tylko ciebie, to sam możesz ją podjąć – jeśli natomiast dotyczy twojego otoczenia, inne osoby też muszą w niej uczestniczyć itd.

Na szerszym, społecznym planie rady pracownicze i konsumenckie przedstawiają swoje plany i propozycje, później są dopasowywane do siebie poprzez negocjacje.

Zrównoważone zbiorowości pracy – to w zasadzie rotacja zadań w miejscu pracy według kryteriów ilości wpływu danej pracy na decyzje – żeby wszyscy mieli równy dostęp do bardziej wpływowej pracy.

Albert bardzo szczegółowo pokazuje jak to mogłoby funkcjonować w praktyce.



Slabości

Gospodarka oparta o rady pracownicze i oddolną demokrację – właśnie o to chodzi w rewolucyjnym socjalizmie, więc wizja Alberta jest bardzo bliska tej propagowanej przez Pracowniczą Demokrację. Albert stroni jednak od używania słowa „socjalizm“ i chociaż przyznaje, że niektóre dezycje trzeba podjąć na krajową czy nawet globalną skalę, nie za bardzo wskazuje jak ma to funkcjonować. Boi się bowiem strasznie pojęcia „centralnego planowania“. Jego błąd polega na myleniu “centralnego planowania” z “biurokratycznym odgórnym planowaniem” . W naszej ocenie muszą być jakieś centralnie ustalone priorytety w społeczeństwie, które mają zaspakajać potrzeby ludzkości. Ale to, że decyzje są podjęte centralnie, nie oznacza, że niedemokratycznie. Funkcje centralne mogą być wybierane reprezentatywnie, być odwołalne i nie nosić ze sobą żadnych przywilejów.

Ksiąźkę Alberta charakteryzuje też prawie całkowity brak przykładów historycznych doświadczeń. Nie dyskutuje pierwszego okresu rewolucji rosyjskiej 1917 roku ani powstania pierwszych rad robotniczych w carskiej Rosji w 1905 roku. Michael Albert jest ofiarą propagandy stosowanej przeciw ludziom, którzy chcą znieść kapitalizm – że rewolucja antykapitalistyczna automatycznie prowadzi do Gułagu. Albert wrzuca do jednego worka rewolucję bolszewicką, Lenina i Stalina. Nie widzi, że rady, które funkcjonowały w bolszewickiej Rosji mają bardzo dużo wspólnych cech z radami proponowanymi przez niego, że w tym pierwszym okresie rewolucji ważniejsza była kontrola i władza pracownicza niż nacjonalizacja przemysłu. Z takiego samego powodu nie może Albert też przeanalizować jakie warunki historyczne i ekonomiczne doprowadziły do tego, że początkowa oddolna demokracja została obalona i otworzyła się droga do autorytarnego stalinizmu.

Doświadczenia z Rosji i wielu innych krajów z okresu po pierwszej wojnie światowej nie są jedynymi jeśli chodzi o rady pracownicze i oddolną demokrację. Można wymienić Chile lat 1970-73, Iran lat 1978-1979, Polskę lat 1980-81. Jeśli poważnie traktujemy tezę, że inny świat jest możliwy, trzeba brać te przykłady pod uwagę w naszej analizie. I umieć uzasadnić, dlaczego te próby skończyły się klęską w postaci krwawych puczów lub włączenia w system.

Ponieważ przykładów z rzeczywistego świata prawie brakuje (niektóre są wymienione we wstępie), książka Alberta wydaje się być listą utopijnych (ale dobrych) życzeń wziętych z głowy autora, trochę w stylu socjalistów utopjnych, którzy pisali i działali zanim Karol Marks pokazał, że klasa pracownicza jest kluczem do zastąpienia kapitalizmu.

Związane z tym są również inne niejasności. Tytuł książki to „Ekonomia uczestnicząca. Życie po kapitalizmie“. Wydaje się więc, że Parecon jest alternatywą wobec kapitalizmu, a nie eksperymentem wewnątrz tego systemu. Albert sam podaje przykład zakładu, w którym panują zasady Pareconu, ale działa w warunkach rynkowych zewnętrznego świata. Prędzej czy później – sugeruje - musi się dostosować do kapitalistycznych zasad w sposobie organizowania pracy również wewnątrz zakładu.

Równocześnie jednak książka daje wrażenie, że ekonomię uczestniczącą można wprowadzać stopwniowo w pojedynczych zakładach tu i teraz. O obaleniu kapitalizmu Albert nic nie mówi. Jak postępować, by zapewnić, że aparat państwowy – przemoc, ideologia, media - nie zniszczyłby przykładów ekonomii uczestniczącej? Tak jak inni autorzy wpisujący się w tradycję anarchistyczną, Michael Albert ignoruje tę kwestię.

W naszym rozumieniu walka przeciw kapitalizmowi daje możliwości tworzenia nowego społeczeństwa. Demokratyczne sposoby organizowania społeczeństwa – rady pracownicze – powstają naturalnie w sytuacji konfrontacji z niedemokratycznym kapitalizmem. Tu leży embrion nowego systemu. Ale historia pokazuje też, że istnieją potęzne siły przeciw takim zmianom, nawet wewnątrz ruchu pracowniczego. Dlatego ludzie, którzy chcą znieść cały system wyzysku i pogoni za zyskiem muszą się organizować i mówić o tym jasno.

Mimo paru krytycznych uwag książkę Alberta warto przeczytać. Daje bardzo dobre argumenty przeciw kapitalizmowi i przedstawia wizję alternatywnego, ludzkiego systemu. Mimo różnic między anarchistami a socjalistami wizja ta jest w znacznej mierze wspólna.


Michael Albert

Ekonomia uczestnicząca

Życie po kapitalizmie

Poznań 2007, Oficyna Bractwa Trojka

Cena 35 zł


Ellisiv Rognlien