Foucault i historia


Michel Foucault (1926 – 1984) był jednym z najbardziej kontrowersyjnych i oryginalnych historyków XX wieku. Jego idee były przedmiotem nieustannego ataku prawicowców – korzystano z nich jednak również po to, by atakować lewicę rewolucyjną.

Dla wielu pisma Foucaulta były mętne i niejasne – inni z kolei twierdzili, że są one pełne intuicji użytecznych dla lewicy. Jak więc marksiści powinni korzystać z jego dorobku?

Jednym z powodów, dla których pisma Foucaulta mogą być trudne do pojęcia, jest to, że podkopują one „zdroworozsądkowe” przekonania o historii. Jego dzieła opisują historię rzeczy, które – jak się zazwyczaj przyjmuje – „historii” nie mają: szaleństwa, medycyny, więzienia czy seksualności, by wymienić kilka przykładów.

Przyjmuje się zazwyczaj, że ludzie „szaleją”, „doznają problemów ze zdrowiem psychicznym”, „odchodzą od zmysłów” – we wszystkich czasach i we wszystkich społeczeństwach. Podobnie, seks jest często przedstawiany jako funkcja biologiczna, za czym kryje się sugestia, że opis historii seksu nie może być niczym więcej niż, powiedzmy, historia oddychania.

Wynika stąd, że historyk może jedynie opisać stosunek do szaleństwa lub seksu. Szalonych zakuwa się w kajdany, prosi się o opowiadanie swoich snów albo daje się im pigułki. Mężczyźni uprawiający seks z innymi mężczyznami albo są wieszani, albo pozwala się im zawierać małżeństwa.

Jednak samo doświadczenie szaleństwa również zmieniło się z czasem. Setki lat temu wierzono, że szaleństwo stanowi fascynujące otwarcie w inny wymiar rzeczywistości. Dziś traktujemy je jak chorobę, którą trzeba leczyć.

Seks również się zmienił. Pomysł, że niektórzy ludzie są homoseksualni, zaś inni heteroseksualni, sięga XIX-ego wieku. Seks nie jest bezpośrednim skutkiem biologii – w myśl słynnego określenia Foucaulta seks jest „społecznie skonstruowany”.

Foucault ciągle podkreślał, że raz przyjęte idee zmieniają się, i że w przeszłości ludzie myśleli w sposób istotnie odmienny od nas. Ciężko opisywać na wpół nieświadome założenia, jakie ludzie przyjmują, co jest kolejnym powodem, dla którego jego pisma mogą być trudne w odbiorze. To jednak fascynujące – dostrzec, jak szybkie i gruntowne mogą być te zmiany.

Na przykład, na początku “Nadzorować i karać”, spisanej przez Foucaulta historii więziennictwa, cytuje on dwa historyczne źródła. Jedno z nich opisuje dokonaną w 1757 r. egzekucję Damiensa, człowieka, który próbował zabić króla Francji.

Damiens został publicznie powoli zamęczony na śmierć. Kawałki jego ciała odrywano rozpalonymi do czerwoności szczypcami, w rany lano roztopiony ołów, zaś końmi próbowano wyrwać mu ręce i nogi.

Zaledwie 80 lat później, według drugiego źródła, przepisy wzorowego więzienia ustalały dokładny rozkład dnia więźniów. Musieli oni wstawać o szóstej rano zimą, a o piątej latem. Po usłyszeniu jednego rodzaju sygnału werbla musieli ubierać się w milczeniu, po usłyszeniu innego musieli udać się na poranną modlitwę.

Groteskowa przemoc publicznych egzekucji ostro kontrastuje z uporządkowanym prywatnym światem więzienia. Foucault wypowiada się tu wbrew drugiej powszechnie przyjętej idei – że takie zmiany są jednoznacznymi przykładami „postępu”.

Foucault nie zgadza się z wizją historii, w myśl której ludzkość powoli i nieprzerwanie przechodzi od ignorancji do zrozumienia. Sceptycznie podchodzi do idei, że nasz sposób postrzegania kiedyś przysłaniał mrok irracjonalnych przesądów, podczas gdy obecnie zdolni jesteśmy do racjonalnego zrozumienia świata, wolni od wszelkich wstępnych koncepcji.

Zauważa, że stworzenie nowoczesnego systemu więziennictwa było typowym przykładem całościowego systemu kontroli społecznej powstałego w XIX wieku.

Państwo dysponowało szczegółowymi informacjami o ludziach w stopniu nieznanym wcześniej. Psychiatrzy usiłowali zdefiniować „nienormalne” zachowanie, tak by móc kontrolować tych, których uznali za niebezpiecznych.

Wielkim symbolem tego procesu jest dla Foucaulta Panopticon, więzienie zaprojektowane przez angielskiego liberalnego filozofa Jeremy’ego Benthama, gdzie strażnicy mogą trzymać pod obserwacja każdego więźnia, podczas gdy ci nie są w stanie odgadnąć, kiedy są obserwowani.

Pośród idei Foucaulta socjaliści odnajdą wiele wartościowych. Pokazuje on, że nawet najgłębiej zakorzenione koncepcje mogą się zmieniać i to gwałtownie. Pisze o uciskanych – więźniach, szaleńcach, seksualnie nieprawomyślnych – i można uznać, że jest po ich stronie.

Podnoszone przez niego kwestie są ważne również, gdy nasi rządzący zestawiają rzekomo „racjonalne” społeczeństwo zachodnie z „przesądnym” islamem.

Przykłady jego koncepcji historycznej możemy także dostrzec w naszym własnym społeczeństwie. Niewidzialni strażnicy mają teraz postać kamer monitoringu. Państwo pilnuje obywateli coraz dokładniej za pośrednictwem paszportów biometrycznych i magnetycznych dowodów tożsamości. Psychiatrzy oceniają kłopotliwe dzieci, diagnozują u nich „zaburzenia deficytu uwagi” i szpikują je lekami, aż będą posłuszne.

Są jednak również polityczne problemy z koncepcjami Foucaulta. Żeby je zrozumieć, musimy przyjrzeć się francuskiej historii politycznej od 1945 r. do połowy lat 80., kiedy to Foucault tworzył swe pisma.

Francuska Partia Komunistyczna (PCF) stanowiła wpływową siłę. Zyskała wielką wiarygodność podczas II Wojny Światowej jako część Ruchu Oporu i pod koniec lat 40. liczyła setki tysięcy członków.

Komuniści mieli wpływy w miejscach pracy i związkach zawodowych, zdobywali głosy w wyborach, a ich idee przyjmowane były poważnie przez większość intelektualistów.

Jednak PCF trzymała bezkrytycznie z Rosjanami podczas zimnej wojny. Tym samym partia promowała potwornie zniekształconą wersję marksizmu. Jej kierownictwo w każdej sprawie podążało za ciągle zmieniającym się stanowiskiem Rosji – włączając w to nawet filozofię. Wewnątrz partii nie istniała żadna kultura demokratycznej dyskusji.

Ta zniekształcona teoria polityczna zgodna była z polityczną praktyką, skostniałą tak samo jak w przypadku każdej innej partii parlamentarnej. Walka z opresją często po prostu wypadała z ich pola widzenia.

Foucault był członkiem PCF we wczesnych latach 50., ale w połowie lat 60. był on członkiem rządowej komisji ds. edukacji wyższej. Przez całe życie pozostawał w bliskich relacjach z wiodącymi członkami francuskiego establiszmentu i był początkowo postrzegany jako prawicowy technokrata.

W połowie lat 60. Foucault pracował w Tunezji. Przejęty antyimperialistyczną postawą swoich studentów, przesunął się na lewo. Jesienią 1968 r. wrócił do Francji, jeszcze bardziej zradykalizowany wielkimi zmaganiami tamtego okresu.

W 1971 r. Foucault brał udział w utworzeniu grupy walki o prawa więźniów. Angażował się w prowadzenie biura, odpowiadanie na telefony itd. Uczestniczył w protestach – pewnego razu wdał się w walkę z policją i został aresztowany. Jednak w miarę jak w latach 70. walka słabła, Foucault stał się mniej aktywny.

Jego własne idee i działalność przesuwały się w lewo lub w prawo, w kierunku aktywności lub bierności, zależnie od okresu. Przy dwóch jednak rzeczach trwał konsekwentnie. Odrzucał liberalno-kapitalistyczną wizję świata, według której społeczeństwo podlegało ciągłemu ulepszaniu, oraz zaprzeczał jakoby nie istniały żadne fundamentalne konflikty społeczne.

Odrzucał także wersję historii według PCF, którą utożsamiał z marksizmem. Wiele z jego dorobku można faktycznie pojmować jako spór z tą wizją świata, jaką miała PCF, którą często krytykował z pozycji lewicowej.

Idee Foucaulta są radykalne, ale nie marksistowskie, co może służyć wyjaśnieniu jego obecnej popularności. Jego koncepcje pasują do czasów, w których marksiści są w mniejszości, a niemarksistowscy radykałowie, jak np. Noam Chomsky, darzeni są wielkim poważaniem.

Podejście Foucaulta prowadzi do poważnych problemów. Słusznie odrzucał on zarówno kapitalizm, jak i stalinizm. Był to konieczny pierwszy krok, lecz nigdy nie wyjaśnił jak mają się idee do materialnej rzeczywistości społecznej – skąd idee się biorą, jaką rolę idee mogą odgrywać w procesie zmieniania świata.

Do całościowego wyjaśnienia społeczeństwa zbliżył się najbardziej w swoich pismach dotyczących „władzy” z lat 80 – tych XX wieku.

Przez „władzę” Foucault rozumie wszelkie nieekonomiczne formy społecznej dominacji. Opisuje jednak władzę jako istniejącą wszędzie – nie można zatem powiedzieć, że jedna grupa ludzi ją posiada, a inna nie. Foucault słusznie podkreślał wagę czynników pozaekonomicznych, ale jego wyjaśnienie jest zbyt ogólnikowe, by mogły być użyteczne.

W praktyce polityka Foucaulta była mieszanką mniej lub bardziej radykalnych wersji liberalizmu i anarchizmu.

Właśnie dlatego koncepcjami Foucaulta mogą posługiwać się zarówno lewica, jak i prawica. Zyskał wielką popularność we wczesnych latach 80 - tych, okresie, w którym radykalne ruchy lat 60 - tych i 70 - tych zostały pokonane.

Idee Foucaulta służyły uzasadnieniu przesunięcia na prawo i odejścia od zjednoczonego ruchu. Marksizm przedstawiano jako staroświecki i prostacki. Jeżeli władza jest wszędzie, to i opór może być wszędzie, np. w odizolowanej walce kobiet lub czarnych.

Innym przykładem niejednoznaczności politycznej Foucaulta jest jego reakcja na irańską rewolucję w latach 1979-80. Odwiedził on Iran i ujrzał, jak tysiące ludzi radykalizują się walcząc przeciwko szachowi, dyktatorowi wspieranemu przez Zachód.

Foucault rozumiał te wydarzenia jako prawdziwą rewolucję, nawet jeśli nie pasowało to do sposobu, w jaki partie takie, jak PCF, mówiły o zmianie społecznej. Porównywał tę rewoltę do antykolonialnych walk, które widział w Tunezji.

Powoływał się na słowa Marksa, że religia może być “sercem świata bez serca”. Widział jak kobiety mogą nosić chusty, aby wyrazić swój sprzeciw wobec skorumpowanego reżimu wspieranego przez USA. Ponieważ zaś Foucault zajął to stanowisko, jest dziś atakowany przez prowojennych autorów.

Foucault wyrażał się entuzjastycznie o tym, co nazywał „niemarksistowską” rewolucją irańską. Nie dokonywał jednak rozróżnienia między uczestniczącymi w niej różnymi siłami politycznymi, np. między robotnikami a klerem.

W dorobku Foucaulta tkwi poważna polityczna słabość. Wielu ludzi inspiruje jednak radykalna strona jego pisarstwa. Czytanie go może nie być łatwe, ale to co miał do powiedzenia, prawie zawsze prowokuje do myślenia.

Colin Wilsom

Tłumaczył Paweł Jaworski