Co jest niezwykłego
w pracownikach?

W ruchu sprzeciwiającym się negatywnym aspektom globalnego kapitalizmu (alterglobalistycznym) istnieje wiele różnych nurtów - w kręgu jego zainteresowań pozostają drobni rolnicy, niewielkie, ekologiczne przedsiębiorstwa, organizacje pozarządowe, kraje rozwijające się. Dlatego też zrozumiałe jest, że wiele organizacji usiłujących skoordynować ruch antykapitalistyczny (jak np. ATTAC) na określenie swoich członków używa takich słów, jak "obywatele" czy "zwykli ludzie".
Socjaliści oddolni, popierając utrzymywanie dużego zróżnicowania wewnątrz ruchu, twierdzą jednak, że szczególną uwagę należy poświęcić pracownikom najemnym.
Zasadniczym tego powodem jest fakt, że organizacje pracownicze należą do najtrwalszych i największych organizacji, stawiających sobie za cel opór wobec wielkich korporacji.
Kłopotem może być pokonanie konserwatywnego podejścia struktur związków zawodowych i urzędników przez nie zatrudnianych. Jednak jeśli uda się je zmobilizować, korzyści dla ruchu będą ogromne.
Protesty przeciwko Światowej Organizacji Handlu w Seattle stanowiły punkt zwrotny między innymi dzięki zaangażowaniu w nie związków zawodowych pracowników hut stali, których kilkadziesiąt tysięcy wzięło udział w demonstracjach. Podobnego poparcia związki udzielały regularnie, co widać było szczególnie w niedawnych protestach antykapitalistycznych we Włoszech.
Związki zawodowe same w sobie stanowią przykład, dlaczego pracownicy najemni stanowić mogą trwały kręgosłup organizacyjny ruchu alterglobalistycznego. Jako obywatele działamy pojedynczo, czasami jedynie łącząc się w demonstracjach czy wiecach. Pracownicy zaś automatycznie stanowią grupę.
Codziennie przebywając razem przez dłuższy czas, pracownicy mogą zorganizować bardzo wytrzymałe i demokratyczne struktury. O prawo do zakładania związków stoczono ciężką walkę (wciąż jeszcze niewygraną w niektórych przedsiębiorstwach), a kolektywny charakter pracy sprawia, że jako pracownicy możemy organizować się w sposób niedostępny dla nas jako tylko obywateli.
A zatem zaangażowanie pracowników w ruch antyglobalistyczny na pewno umożliwi skuteczniejsze organizowanie się.
Jednak ważniejszą jeszcze kwestią jest to, że pracownicy najemni stanowią klucz do obalenia ogromnej, międzynarodowej potęgi megakorporacji.
Jednym z punktów wyjściowych, z czym zgadza się wiele organizacji i osób wchodzących w skład ruchu, jest popieranie użycia siły konsumenckiej, by wywołać zmiany.
Pojedyncze przypadki bojkotowania produktów określonych firm okazały się nadzwyczaj skuteczne.
Być może najlepszy przykład stanowić może niedawny przypadek, kiedy to Shell chciał zatopić platformę wiertniczą na Atlantyku, co spowodowało spontaniczny bojkot w całej Europie.
Bojkot konsumencki może być skuteczną bronią do walki z niesprawiedliwością, jednak posiada on swe ograniczenia.
Wiele aspektów życia ekonomicznego znajduje się poza kontrolą konsumentów. I tak na przykład, trudno wskazać, który bank należałoby bojkotować - wszystkie z nich bowiem wspierają się w unikaniu podatków.
Słuszność przyznać trzeba wywołanemu przez aktywistów na całym świecie bojkotowi Nike, spowodowanemu szczególnie złym traktowaniem pracowników, ale czy Adidas jest wiele lepszy?
Inną taktyką, stosowaną jedynie przez mniejszość ruchu, jest dążenie do starcia z policją i niszczenie mienia szczególnie potępianych megakorporacji.
Taktykę tę należałoby zarzucić - nie jest ona bardzo uciążliwa dla korporacji i wpływa na ludzi raczej demobilizująco, zamiast podrywać ich do działania.
Pracownicy natomiast stanową natomiast ogromne źródło mocy, które ruch zaniedbuje, a które, właściwie wykorzystane, mogłoby przynieść wielkie korzyści.
Tysiąc ludzi bojkotujących produkty firmy czy walczących z policją może przysporzyć korporacji pewnych kłopotów, lecz jeśli ten sam tysiąc to, dajmy na to, pracownicy lotniska, ich wpływ na przewóz towarów może być ogromny. Podobnie w przypadku strajku pracowników sektora energetycznego - może to sparaliżować cały kraj.
Pracownicy telekomunikacji dysponują prawie taką samą siłą ekonomiczną. Nawet takie zdawałoby się bezsilne grupy jak pielęgniarki w istocie mogą wiele zdziałać, powodując strajki solidarnościowe grup mogących uderzyć bardziej bezpośrednio w system.
Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że koła kapitalizmu kręcą się dzięki pracownikom najemnym. Dyrektorzy megakorporacji zdają się potężni, bo decydują o codziennej pracy milionów osób. Ich zależność od zatrudnianych osób jest jednak ich piętą achillesową.
Wzorując się na walczących o swe prawa robotnikach i innych pracownikach najemnych z przeszłości, socjaliści oddolni dostrzegają, jaki skutek może mieć skierowanie tej potęgi przeciwko kapitalizmowi.
Tłumaczył Kuba Gluszak